Logo
knajpy.krakow.pl
sobota, 24 czerwca 2017 

Forum o Krakowie

Znajdź lokal
Jedno zdjęcie
Absynt
Kliknij by wyświetlić informację o knajpie
galeria >>
Ostatnio_dodane
Czajownia Kraków
Kawiarnia Stopklatka
Royal Art Cafe
Kabaret
Ministerstwo
więcej >>
 Opowiadania

Opowieści z Knajpy - odcinek dziewiętnasty

Wersja Herr Kufelskiego Słońce jasnymi strugami wlewało się na dno lasu. Gałęzie, poruszane lekkimi westchnieniami wiatru, strząsały z siebie ostatnie krople rosy. W powietrzu pachniało igliwiem i rześkością. Szlak pod stopami choć wąski, nie sprawiał żadnych trudności. Nogi pracowały ochoczo, pnąc się pod górę.

W oddali słychać było szum płynącego gdzieś w skrytej gęstwinie strumyka. Niedługo potem przecinał szlak ryjąc w nim niewielkie wgłębienie wypełnione, wyślizganymi przez cierpliwość czasu, kamieniami. Gdzieś w górze zakwilił ptak niosąc radość całemu dniu. Gdy wspięliśmy się ponad linię lasu, naszym oczom ukazał się zapierający dech w piersiach widok na całe otaczające nas góry. Wiatr radośnie rozwiewał nam czupryny, a krystaliczne powietrze wypełniało płuca, niosąc do ust pieśń radości. Wtedy odwróciłem się i Go zobaczyłem ... Wersja Pana Kubecka Nie mam pojęcia co mnie podkusiło by się w ogóle na to zgodzić. Było piekielnie gorąco. Każdy krok sprawiał ból, a kolejne kropelki potu wylewały się z każdego możliwego miejsca. Kończyny stały się kolumnami krystalicznego zmęczenia. Mimo tego z gałęzi w lesie wciąż kapały krople wody i denerwująco spadały na głowę i ucho, tak jakby sądziły, że te części nie były jeszcze dostatecznie mokre. W powietrzu czuć było gnijące rośliny i aromat czegoś jeszcze dość nieprzyjemnego. Cholera! Chyba w coś wdepnąłem. Oddech, już dawno temu, stał się rozpaczliwie krótki i bolesny. Wiedziałem, że ten denerwujący szum nie wróży niczego dobrego. Tak jak się spodziewałem, mokro, ślisko i całkiem bezalkoholowo. Czary goryczy dopełniło jakieś wredne opierzone stworzenie wykrzykujące drażniące dźwięki. W dodatku nie mogłem nic z tym zrobić, bo w lesie nie wolno używać otwartego ognia. Zdawało się, że drwił, że on nie ma tak ciężkiego plecaka, i że straszny ze mnie naiwniak. Z umysłu wydzierało się jedno pytanie: „Po co?” Pamiętam jeszcze wyjście na słoneczne piekło za lasem, za dużo powietrza, sięgnąłem, próbowałem, za dużo powietrza... Pan Kubecek powoli dochodził do siebie. Znajome łupanie w głowie zaczynało przebijać się do świadomości. Nie chciał otwierać oczu, ale i tak wiedział, że prędzej czy później będzie to musiał zrobić. Nieśmiało odważył się uchylić jedno oko. Już miał wydobyć z przełyku pierwsze okrzyki rozpaczy, gdy strumień Paskuctfa zalał jego usta. Zakrztusił się, ale efekt był natychmiastowy. Powróciła ostrość widzenia i cyniczne podejście do świata. Nad głową zobaczył znajomy sufit. - Już myślałem, że będzie źle – usłyszał głos Herr Kufelskiego. - Co się stało? - Za dużo zewnętrza, to nie jest Pana naturalne środowisko, gdy padł Pan na szlaku myślałem, że to już koniec, dobrze że miał pan Piersióweczkę. Tak normalna, oczekiwana i oczywista puenta jest wobec zaistniałych drastycznych wydarzeń najbezpieczniejszym rozwiązaniem, nie chcemy wzbudzać w chorym złych wspomnień zbyt bujną narracją, o tym co się naprawdę działo. Herr Kufelski zrobił zresztą zdjęcia, schował je bardzo głęboko i miał nadzieje, chichrając się uciesznie, że Pan Kubecek nigdy sobie nie przypomni. A Niedotkniątko stało w swej maleńkości na ogromnym, ośnieżonym szczycie i fuczało gniewnie w stronę swej pamięci, bo zapomniało aparatu.

Janicjujsz

Wasze opinie Utworz nowy watek

Zespół knajpy.krakow.pl nie odpowiada za treść komentarzy, zastrzegamy sobie jednak prawo do usuwania bądź skracania ich treści jeśli jest niezgodna z regulaminem forum. Dane osób umieszczających komentarze są logowane i w razie naruszenia prawa lub dobrego imienia osób trzecich mogą zostać przekazane odpowiednim instytucjom.
Brak komentarzy