|
|
 |
Moher, hip-hop i M jak miłość - wywiad z zespołem Big Cyc
Czy zastanawialiście się kiedyś, co łączy zespół Green Day z zespołem Big Cyc? O tym, a także nowej płycie tego drugiego, poziomie polskiego hip-hopu i serialu "M jak Miłość" rozmawiałam 2 lutego z wokalistą Big Cyca - Krzysztofem Skibą przy czynnym udziale basisty - Jacka "Dżej Dżeja" Jędrzelaka po krakowskim koncercie zespołu.
Iris: Niedługo ukazuje się Wasza nowa płyta. Nota bene trzynasta w karierze. Czego możemy się po niej spodziewać? Czy będzie to obiecany powrót do korzeni?
Dżej Dżej: Będzie to płyta interwencyjna. Dużo tekstów może mniej śmiesznych, ale bardziej politycznych: "Moherowe berety", tekst o wojnie w Iraku, będzie tekst o eksperymentach medycznych w łonie PiS-u pt. "Atak klonów"...
Skiba: Zaangażowana społecznie płyta. Płyta, która jest pewnym powrotem do korzeni w tym sensie, że myśmy nagrywali na początku lat 90-tych takie polityczne albumy. Później trochę od tego odeszliśmy, nagrywaliśmy bardziej rozrywkowe, bo najzwyczajniej wyrzygaliśmy się już polityką i wyprztykaliśmy się z tych tematów, ale teraz, ponieważ sytuacja jest taka a nie inna, wracamy do nich. Uważamy je za ważne, uważamy je za stresujące. Mamy nadzieję, że tematy poruszane w nowych piosenkach Big Cyca zwrócą uwagę także naszych fanów i tych, którzy w ogóle interesują się muzyką i polityką. Duże zainteresowanie piosenką "Moherowe Berety" w internecie (jest to absolutny rekord III RP, IV RP czy w ogóle internetu w Polsce - 250 tys. ściągnięć, tego nikt nie pobił.). Myśmy się sami takiego zainteresowania nie spodziewali. To świadczy o tym, że ludzie chcą słuchać takich piosenek. No i to dobrze wróży tej płycie, która się ukaże w kwietniu...
Właśnie, płyta będzie polityczna. Piosenki "Moherowe Berety" nie chcą prezentować rozgłośnie radiowe. Czy nie boicie się w takim razie, że Wasza płyta będzie mało promowana przez media?
Skiba: Nie za bardzo nas to interesuje. Uważamy, że żyjemy w wolnym kraju, robimy to, co chcemy robić, a nie naginamy się do tego, co powinno się robić albo co inni uważają, że powinniśmy robić. Jesteśmy na to za starzy i za cwani. Po prostu nie mamy mentalności niewolniczej, tak jak większość polskich zespołów, które tak naprawdę nie mają żadnych poglądów, o nic im nie chodzi, tylko o to żeby sprzedawać płyty i żeby śpiewać sobie piosenki o "dupie Maryni". To oczywiście też jest fajne - idea śpiewania o niczym. Czasem można to robić i rozumiemy, że to robią wykonawcy popowi. Natomiast żenującą postawę wykazują od dłuższego czasu zespoły rockowe, które śpiewają o własnych sprawach, o tym, że mają kłopoty z dziewczyną, że mają kłopoty z paleniem marihuany w klatkach - to problemy takie gówniarskie, tak bym to określił. Natomiast my poruszamy w krzywym zwierciadle takie problemy, które wkurzają wielu ludzi. Myślę, że ta reakcja, która była w internecie po wygraniu wyborów przez Kaczyńskich, nawał karykatur i stron satyrycznych, to jest taka reakcja świadcząca o tym, że bardzo dużo ludzi jednak żywo to odbiera, tym się interesuje i wcale nie jest tak, że cała Polska ogląda seriale i tylko one im wystarczają. Oczywiście prawdą jest, że na Tuska głosowało 7 milionów ludzi, na Kaczyńskiego 8 milionów, a co tydzień ogląda serial "M jak Miłość" 10,5 miliona ludzi. Więc tak naprawdę nie wygrał Kaczyński, tylko jacyś tam bohaterzy...
Dżej Dżej: Witold Pyrkosz!
(Tutaj następuje ogólna radość zgromadzonych, wyobrażających sobie serialowego Lucjana w Belwederze, pewnie jeszcze z jego nieodłączną Basią przy boku... - przyp. autorki)
Skiba: ...serialu "M jak Miłość". Oczywiście tak się dzieje na całym świecie, ale jest też na całym świece taki nurt rocka politycznego, który jest bardzo żywy. Najbardziej znanym ostatnio przykładem jest grupa Green Day, która wydała płytę bardzo zaangażowaną politycznie, antybushowską ("American Idiot" Warner Music 2004 - przyp. autorki). Oni w wywiadach o prezydencie Bushu wypowiadają się nie inaczej jak per idiota. I oczywiście nikt w Stanach nie pomyśli, żeby zakazywać emisji teledysku, czy w jakiś sposób ograniczać twórczość tej grupy. My się oczywiście, broń Boże, nie porównujemy, tylko pokazujemy jakby skalę problemu, że nurt rocka politycznego jest na świecie obecny i to nie jest coś archaicznego, coś dziwnego, coś co, nie wiem, jest z wykopalisk. Właśnie nie - jest odwrotnie. Uważamy, że bardzo dużo na przykład hip-hopowców amerykańskich było zaangażowanych w wybory. Także widać, że to jest nurt najświeższy. Natomiast u nas to jest tak, że hip-hopowcy interesują się tylko tym, kto jaką ma brykę, kto gdzie kupił sobie buty, kto gdzie pali blanty i jak fajnie jest podrywać laski na dyskotekach. Jest to żałosny zestaw tematyki, taki bliski disco polo - tak bym to określił. Oczywiście podany w takiej bardziej nowoczesnej formie. I mówi się o tym, że to są reportaże z naszych ulic, reportaże z naszych miast. Ja uważam natomiast, że to jest po prostu gówno prawda. (Amen! - przyp. autorki)
Skoro jesteśmy przy hip-hopie, chciałam Cię, Krzysztofie, zapytać, czy znasz szczecińskiego rapera, niejakiego Łonę? Nie bez przyczyny o to pytam. Stworzył on bowiem piosenkę pt.: "Artysto Drogi", w której zahacza między innymi także o Ciebie. Oto fragment: "...będzie super, jeśli urozmaicisz występ wystawiając dupę, by pokazać, gdzie masz system (...) Ludzie lubią takich typów." Co Ty na to?
Skiba: Powiem Ci tak : uważam Łonę za jednego z bardziej inteligentnych hip-hopowców, bo on rzeczywiście szlachetnie odbiega od tej opisanej wyżej normy. Jest takim kimś w rodzaju, wiesz, hip-hopowego Młynarskiego, tak bym to określił. Albo hip-hopowej Agnieszki Osieckiej, choć to jest już może przegięcie w porównaniu. Niemniej jest on szlachetnym wyjątkiem. Moja niechęć, którą tutaj wyraziłem a propos hip-hopu dotyczy głównego nurtu, natomiast zdarza się coś twórczego, coś interesującego. To nie jest potępianie, Broń Boże, muzyki, czy tego nurtu w czambuł.
Dżej Dżej: I te wyjątki przetrwają. Bo to tak jest, że ludzie myślący zawsze przetrwają i działają dalej (to było wtrącenie pod tytułem "aforyzm na dziś" - od razu widać, że polonista, wiem coś o tym ;) - przyp. autorki)
Skiba: Wiesz, w jakiś tam sposób ciekawy był też ten młody Waglewski, czyli FISZ. On miał oczywiście takie bardziej poetyckie teksty. Tyle, że on w zasadzie był odrzucany przez środowisko, przez ten główny nurt hip-hopu. Bo teraz wykonawca z głównego nurtu hip-hopu to jest ten, który śpiewa o balangach, w zasadzie unika nawet wulgarnego słownictwa. To jest nurt taki bardzo rozrywkowy. Aczkolwiek powiem Ci, żeby tutaj rozdrapać rany już do końca: ostatnio Konjo spotkał się z taką elitą hip-hopu gdzieś we Włoszech na występach (zresztą ja tam też przyjechałem, tylko później). Była tam gromada tych wszystkich Tede i tak dalej, i oni powiedzieli, że są wychowani na „Lalamido”, że w dzieciństwie oglądali te programy, że te programy dały im kopa do działania...
Dżej Dżej: znają Big Cyca!
Skiba: Właśnie. Teraz oczywiście robią zupełnie coś innego, ale mają świadomość pierwszych płyt Big Cyca i "Lalamido" - naszej poetyki i tak dalej, więc to się wszystko przenika. Na przykład Tede jest autentyczny, jest w jakiś tam sposób szczery, czego nie można powiedzieć o tym nurcie tak zwanym pseudo-gangsterskim. Generalnie jest to... znaczy ja myślę, że my w ogóle za długo mówimy o hip-hopie (oj tak :) - przyp. autorki)... ale jest to taki nurt, w którym ci "gangsterzy" śpiewają często o rzeczach, o których nie mają pojęcia, a tak naprawdę są gdzieś w piątej lidze jakichś podwórkowych chuliganów, którzy włamują się do samochodów i kradną radyjka, więc jest to żałosne. Jest to tak zwany bunt za pieniądze rodziców. Często są utrzymywani przez swoich opiekunów i za ich pieniądze walczą z całym światem. Ale generalnie to samo można by powiedzieć o wielu zespołach także rockowych. A zawsze w muzyce chodzi o jakąś szczerość. Ja myślę, że jak ktoś jest dobry w tym, co robi, jak jest w tym prawdziwy, to to jest najważniejsze.
Opuszczając zatem tematy muzyki innych i chwilowo muzyki w ogóle, chciałam Cię, Krzysztofie, zapytać o Twoje plany związane z telewizją. Na waszym forum internetowym przeczytałam, że masz w perspektywie prowadzenie programu, tak zwanego starsieżowego.
Skiba: Tak, jest program młodzieżowy i starsieżowy. Właśnie za dwa tygodnie przystępujemy do kręcenia dwóch pierwszych odcinków. Jest to rodzaj wielkiego eksperymentu - program rozrywkowy, spłycając, a tak naprawdę jest to program, który w zabawnej formie i trochę tam humorystycznej będzie poruszał bardzo poważne tematy. Program nazywa się „I ty zostaniesz czterdziestolatkiem”, piosenkę czołówkową do niego napisał kolega Jacek (w sensie Dżej Dżej - przyp. autorki) razem z zespołem Big Cyc. Program będzie poruszał problemy, które są bardzo modne na Zachodzie, problemy tak zwanego "ejdżyzmu", czyli nietolerancji ze względu na wiek. Brzmi to oczywiście bardzo poważnie, niemniej będziemy to poruszali w różnej formie. Generalnie średnia długość życia mężczyzny jeszcze sto lat temu, w XIX wieku czy na początku XX, wynosiła 40 lat. Trudno w to uwierzyć, ale sto lat temu ani mnie ani Jacka by tu prawdopodobnie nie było. Będziemy zatem analizowali te rzeczy - na przykład jak wyglądał inżynier Karwowski z "Czterdziestolatka" - w ortalionowym płaszczu, z teczką, taki jakby zahukany trochę, zabiedzony, a jak wygląda dzisiejszy 40-latek. Ostatnio przeczytałem, że kobiety w jakimś internetowym rankingu wybrały Jonny’ego Deepa najbardziej seksownym mężczyzną na świecie, a jak wiadomo ten facet ma 42 lata. Podobno przeprowadzono jakieś badania, które wykazały, że po 40-stce lepiej działa mózg. Tego typu rzeczy - jak wiecznie być młodym, czy 40-stka to jest koniec czy początek i tak dalej...
Dżej Dżej: Generalnie wielu artystów staje się popularnych po 40-stce, na przykład Marylin Manson. To są inne doświadczenia. Generalnie młodość się wydłuża.
Skiba: Tak, o tym będziemy rozmawiali trochę z przymrużeniem oka, a trochę na serio. Jak wiadomo, w Polsce uważa się, że rację życia i prawo do pracy mają ludzie, którzy mają 19 lat i 10-letnie doświadczenie na kierowniczych stanowiskach. Wiadomo, że tylko młode kobiety są przyjmowane do pracy w usługach, starsze są lekceważone. Jest spora nietolerancja w tej kwestii. Nie będzie to jednak jakiś poważny program publicystyczny. Będziemy analizowali, co to znaczyło być 40-latkiem w PRL-u, co to znaczy dzisiaj, będziemy podawali szokujące przykłady karier - Louis de Funnes, słynny komik francuski, zaczął być znany dopiero jak miał 47 lat, ksiądz Tadeusz Rydzyk zrobił światową karierę dopiero jak miał 46 lat, Harrison Ford, nikomu nieznany cieśla z Los Angeles, pierwszą swoją wielką rolę Indiany Jonesa zagrał bodajże jak miał 38 lat. Spodziewamy się wiele po tym programie, aczkolwiek różnie bywa, być może nie spodoba się on telewizji. Na razie robimy dwa eksperymentalne odcinki. Kręcenie w lutym, emisja w marcu.
W której stacji?
Skiba: Dwójka państwowa, ogólnopolski kanał.
Na koniec jeszcze chciałam Ci zadać pytanie polityczne. Wiadomo, co pokazałeś 7 lat temu premierowi Buzkowi. Co pokazałbyś obecnemu premierowi, żeby skutek był równie piorunujący, jak w przypadku tamtego rządu, żebyśmy się premiera ze sceny politycznej raz na zawsze pozbyli?
Skiba: Ja Ci powiem tak: to był happening, a happening za swej natury jest wydarzeniem jednorazowym (tak, tak, wiemy wszyscy, że Big Cyc też zaczął się od happeningu i miał być wydarzeniem jednorazowym... - przyp. autorki) i nie chciałbym z tego robić czegoś na kształt serialu "Klan" i pokazywać różnych części ciała w odcinkach. Tak, że jeśli już, to naszą odpowiedzią na rząd Kazimierza Marcinkiewicza jest piosenka"Moherowe Berety", a nie pokazywanie łokcia, kolana czy innych części ciała.
Dziękuję bardzo za rozmowę.
Skiba: Proszę bardzo.
|
|
Dziękujemy klubowi Faust oraz menadżerce zespołu Big Cyc za zgodę i pomoc w realizacji wywiadu |
Wywiad: Iris, zdjęcia: Maciek |
 
|
| Zespół knajpy.krakow.pl nie odpowiada za treść komentarzy, zastrzegamy sobie jednak prawo do usuwania bądź skracania ich treści jeśli jest niezgodna z regulaminem forum. Dane osób umieszczających komentarze są logowane i w razie naruszenia prawa lub dobrego imienia osób trzecich mogą zostać przekazane odpowiednim instytucjom. |
 |
| dd (2006-02-07 02:27:47, IP: 83.29.235.x) |
| big cyc w knajpach ;-) wywiadzik spoko :D |
|
|
 |
| viljar (2006-02-22 00:19:37, IP: 82.143.158.x) |
| heh swietny wywiad, swietne zdjecia :D wielkie dzieki :) |
|
|
|
/ |
|
|
|
|